Z szatni i nie tylko pewnej drużyny…
Uff –odetchnął Maciej Skory po końcowym gwizdku. Nie jest źle ale też i nie za dobrze. W jego głowie panował mętlik. Pochwalić swoją drużynę za to że wygrała czy zganić za to że mało co ,aby nie wygrała. Po dłuższym namyśle stwierdził że na pochwały przyjdzie jeszcze czas i dziarskim krokiem ruszył do szatni. W pomieszczeniu panowała wesoła atmosfera, piłkarze przybijali piątki.
-Co wam tak wesoło?- usiłował zrobić groźną minę. Zapanowała cisza.
-Trenerze ,przecież wygraliśmy -wreszcie jeden wymamrotał.
-Wygraliśmy ale w kiepskim stylu!- Skory cały czas miał surowy wyraz twarzy. Nowi ”stranieri” nie bardzo wiedzieli o co chodzi ale piłkarzom z dłuższym stażem lekko opadły szczęki. Przecież jeszcze niedawno za trenera zwanego „Jasiem Fasolą” po takiej victorii mogli liczyć na piwo w autokarze i dwa dni wolnego. A i za Stefana Białego mogli liczyć choćby na podziękowania za walkę do upadłego. A ten marudzi. Trener postanowił od razu co niektórym pokazać ,że to nie przelewki.
-Tejksiu ,jak można nie trafić z sześciu metrów do bramki która ma siedem metrów!- pomachał palcem przed nosem swojemu najlepszemu napastnikowi o egzotycznym nazwisku Chinskajama.
-Trenera ,słońce mnie oślepić a piłka skoczyć na nierówna trawa. A u nich jedna piłkarza nie trafić z czterech metra a ich trenera go poklepać- Tejksiu poczuł się urażony.
-Mnie nie interesować ,tzn. nie interesuje co zrobił ich napastnik tylko że ty nie strzelasz bramek.
Przecież wiesz jak liczę na ciebie.
-Trenera się nie martwi ,za tydzień grać u nas wieczorem. Słońce Tejksia nie oślepić a i trawa być u nas równa. Tejksiu strzelić gola a nawet dwa-obiecał napastnik.
-No ,trzymam cię za słowo-Skory w duszy się ucieszył że może rozmowa przyniesie jakiś skutek.
„Kogo by tu jeszcze opieprzyć” - Maciej rozglądał się po szatni. Czerwona twarz obrońcy sama rzuciła się w oczy.
-Warzywniak ,od trzech spotkań grasz piach. Gdyby nie „Najdroższy Bramkarz W Lidze” to byśmy mieli zero punktów!
Warzywniak wbił wzrok w podłogę a jego twarz zrobiła się purpurowa.
-Trenerze ,przepraszam ale jakoś tak brak mi świeżości.
-Na początku sezonu?!!!-Skory teraz naprawdę się zdenerwował.
-Czuję się jakiś taki ociężały .Chyba się muszę odchudzić-próbował się bronić .Trener poczuł jak mu krew zaczyna buzować w żyłach.
-Na litość boską, nawet nie próbuj!!! -wykrzyknął.-Jeszcze mi tu walkowerów brakowało!
-Szkoda-mruknął pod nosem piłkarz. Szkoleniowiec poczuł że ma dosyć.
-Dobra ,z resztą pogadam sobie po powrocie.
-Trenerze ,a będziemy mogli pośpiewać w autokarze? –nieśmiało spytał strzelec gola ,Rybarczyk.
-Tak ,ale pod warunkiem że zaczniecie od „walczyć , trenować…”.
Cdn.(chyba).
Komentarze (2)
